Nasi redaktorzy oceniają sezon 2020 (2)

17.10.2020, 20:11

Przyszedł czas na drugą odsłonę cyklu "Nasi redaktorzy oceniają sezon 2020". Ostatnio wybieraliśmy najlepszego zawodnika oraz największe rozczarowanie, a tym razem zajmiemy się spotkaniem sezonu i meczem, który odebrał złudzenia.

Mecz sezonu:

Tomasz Galiński: Domowy z Orłem Łódź. Pozytywny wynik, ciekawe wyścigi, parę zwrotów akcji. To było jedno z tych spotkań, po których kibic wychodzi ze stadionu w pełni usatysfakcjonowany. Trudno było się do czegoś przyczepić. Mecz w zasadzie kompletny.

Mikołaj Kowalski: Zdecydowanie najlepszy mecz nasza drużyna odjechała w Tarnowie, gdzie konfrontowała się z miejscową Unią. Być może nie był to mecz o największym ciężarze gatunkowym, jednak w żaden sposób bym tego zwycięstwa nie deprecjonował. Gdyby nie upadek i przykra kontuzja Krystiana Pieszczka, rozmiary zwycięstwa w "Jaskółczym Gnieździe" byłyby zapewne jeszcze bardziej okazałe. Nasi zawodnicy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, a na pewno wielki kamień z serca spadł zwłaszcza Kacprowi Gomólskiemu, który od początku sezonu spisywał się nie tak jak od niego oczekiwano, a i on sam był mocno sfrustrowany swoją tegoroczną dyspozycją.

Tomasz Werbel: Spotkanie, które wywarło na mnie w tym roku największe wrażenie to domowy mecz z Orłem. Było to jedno z tych spotkań kiedy nasza drużyna pokazała charakter. Przystąpiliśmy do niego po dwóch domowych porażkach z drużynami z Gniezna i Tarnowa. Początek zawodów również nie należał do naszych zawodników. Nagle w połowie spotkania nastąpiło przełamanie, ciężko mi określić co się stało, ale chłopakom wszystko zaczęło wychodzić. Oglądaliśmy walecznych i jadących z zębem zawodników. Orzeł na przestrzeni sezonu był bardzo silny i pewna wygrana na stadionie im. Zbigniewa Podleckiego pokazała, że Wybrzeże wcale nie jest takie słabe i w drużynie jest potencjał. Wydawało się, że po tym meczu nastąpi przełamanie i pójdziemy za ciosem, no ale jednak maszyna nie utrzymała pracy na tak wysokich obrotach do końca sezonu.

Mecz, który odebrał złudzenia

Tomasz Galiński: Ja osobiście przestałem się łudzić już po meczu ze Startem Gniezno. Druga z rzędu porażka na własnym torze odebrała mi jakąkolwiek nadzieję, że w tym sezonie uda się wywalczyć cokolwiek.

Mikołaj Kowalski: Nie trudno oprzec sie wrażeniu, że walka o awans w tym roku z naszpikowanym gwiazdami Apatorem była zadaniem szalenie trudnym, by nie powiedzieć niemożliwym. Drużyna dowodzona przez trenera Mirosława Berlinskiego już po dwóch porażkach na własnym torze - kolejno z Unią Tarnów i Startem Gniezno, znalazła sie w szalenie trudnym położeniu względem pokrzyżowania planów "Aniołom" w drodze o awans. O ile przegrana z zespołem z Małopolski była dość pechowa, tak porażki z Gnieznem nie tłumaczy juz nic. Do świetnie dysponowanego tego dnia Krystiana Pieszczka nie potrafili doszusować pozostali, a zawiedli wówczas przede wszystkim Peter Kildemand i Kacper Gomólski, ktorzy łącznie dorzucili zaledwie 10 punktów do dorobku drużyny.

Tomasz Werbel: W sumie sam nie wiem dlaczego, ale w poprzednich latach wierzyłem do końca, że w końcu nastąpi przełamanie, nawet jak drużyna miała tylko matematyczne szanse na play-off, wciąż w podświadomości miałem wiarę. W tym roku coś we mnie pękło i doszedłem do wniosku, że czwarty raz nie dam się nabrać, to się nie może udać, jesteśmy po prostu słabi. Taka myśl naszła mnie na początku rundy rewanżowej po porażce w Ostrowie. Zresztą kolejna wyjazdowa klęska w Gnieźnie utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Mówią, że jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz i muszę przyznać, ze końcówka tego dziwnego sezonu, znów przywróciła we mnie wiarę w drużynę. Jak zawsze należy zadać sobie pytanie "dlaczego tak późno"? Kibice mają prawo mieć oczekiwania - tym bardziej, że co roku na prezentacji prezes Zdunek jasno określa cel – włączenie się do walki o PGE  Ekstraligę. W tym roku pierwsze miejsce było poza zasięgiem, zatem drugie miejsce byłoby ogromnym sukcesem, lecz wyszło jak wyszło. Doszukując się pozytywów – drużyna zakończyła sezon w górnej połowie tabeli, odniosła 7 zwycięstw. Dla porównania przed rokiem tylko 5 razy mogliśmy cieszyć się z wygranej. Zatem możemy powiedzieć, że jest postęp, ale trochę za mały, albo inaczej zrobiliśmy to w słabym stylu. Patrząc z jeszcze innej strony, gdyby udało się wygrać dwa pierwsze spotkania na domowym torze, jestem przekonany, że zupełnie inaczej ocenialibyśmy zakończony sezon, choć końcowa pozycja byłaby zapewne taka sama.

Autor: Redakcja

Tabela:

msc drużyna M Pkt +/-
1 eWinner Apator Toruń 14 29 +240
2 CAR GWARANT KAPI MEBLE BUDEX Start Gniezno 14 25 +67
3 KŻ Orzeł Łódź 14 22 +42
4 Zdunek Wybrzeże Gdańsk 14 17 -31
5 Unia Tarnów 14 15 -76
6 Arged Malesa TŻ Ostrovia Ostrów Wielkopolski 14 14 -75
7 Abramczyk Polonia Bydgoszcz 14 11 -96
8 SK Lokomotiv Daugavpils 14 7 -71

Social Media

Nasi Partnerzy

Sponsor Tytularny

Partnerzy Główni

Sponsor Strategiczny Plus